• godz: 00:51 data: 2010.08.15

I co dalej?


Zapomnienie... Krótka chwila nieobecności... gdzie podziała się na tę krótką chwilę?

W miejscu, o którym właściwie wstydzi się mówić... O którym teoretycznie chciałaby zapomnieć... a jednak.. jednak w pewnym sensie brakuje jej tych chwil...

Na chwilę znowu ma 13-14 lat. Na krótką chwilę znowu wydaje jej się, że wszystko ma jeszcze przed sobą, że ma prawo do błędów i masę energii na popełnianie ich... Na krótką chwilę znowu przyjęłaby na życiową dewizję to oklepane hasło "lepiej żałować tego, co się zarobiło, niż to czego się w życiu nie zrobiło".

A teraz? Teraz ma studia, pracę... Teraz z żalem zastanawia się czy jeszcze będzie miała okazje do błędów... Czy okres, kiedy mogła pozwolić sobie na luksus bezmyślności minął bezpowrotnie? Czy jeszcze jej wypada?

Znowu mieć naście lat... znowu zapomnieć się na chwilę... znowu poczuć tę niesamowitą mieszankę ekscytacji i pragnienia nowości silniejszego niż strach, żeby jej nie przyłapano... Znowu mieć prawo do błędu...


Komentuj(0)


• godz: 21:41 data: 2009.12.22

Czasem? Często? Zawsze?


Czasem... często... zawsze...
Łzy, które nie mogą wypłynąć wyżerają cię od środka...

Czasem... często... zawsze...
Ranią ci, którzy mają wspierać...

Czasem... często... zawsze
Licz tylko na siebie, bo inni mają własne życie...

Czasem... często... zawsze...
Złość na innych, to w rzeczywistości morze wyrzutów do samego siebie...

Czasem... często... zawsze...
Lepiej nie robić planów, bo i tak nic z nich nie wyjdzie...

Czasem... często... zawsze...
Myśli krążą po głowie i odbijają się echem tylko dlatego, że nie chcesz ich usłyszeć...

Czasem... często... zawsze...
Kiedy chcesz krzyczeć, głos zamiera ci w piersi...

Czasem... często... zawsze...
Warto się oswoić z myślą, że samotność to jedyny niezawodny towarzysz...

Czasem... często... zawsze...
Każde niewypowiedziane wcześniej słowo musi zostać wykrzyczane...


Komentuj(2)


• godz: 21:24 data: 2009.11.20



"Zobacz


jak cudownie


marniejemy,


zapętleni


w treści


bez znaczenia..."


Komentuj(2)


• godz: 20:24 data: 2009.07.28

O Nim...


Cisza... Spokój... Aktualnie nie słychać nic, prócz jej oddechu, a jednak nie jest spokojnie...
Serce wali jej jak młot... Boi się? Niee... Denerwuje? Troszeczkę... Myśli o Nim. O tym jak daleko jest aktualnie i jak blisko równocześnie... Na myśl o Nim jej serce przyspiesza,a myśli stają się pogodne... Kiedy zasypia, czuje jak obejmują ją Jego silne, a zarazem tak delikatne ramiona...
"Wariujesz" myśli. "Jak możesz czuć obecność kogoś, kogo tu nie ma, kto jest tak cholernie daleko" mówi w myślach sama do siebie...
"Nie ma?" myśli, "nie byłabym tego taka pewna... to się jeszcze okaże" i uśmiecha się do własnych myśli... O czym myśli? Głupie pytanie - to oczywiste...

Tęsknię i kocham Cię... bardzo, bardzo, bardzo mocno :* :** :***


Komentuj(1)


• godz: 13:19 data: 2009.07.17

Teraz


Życie...
Jak ono potrafi nas zaskoczyć... Najdziwniejsze jest to, że nie dzieje się to ot tak, nagle, tylko powoli, malutkimi kroczkami zmienia to, co znamy.

Zawsze byłam melancholijna... Zawsze lubiłam wspomnienia, marzenia... Czasem gubiłam się w tym, co jest moją wyobraźnią a tym, co dzieje się naprawdę, ale teraz... Teraz jest jakoś inaczej. Nia tracę czasu na to, by roztrząsać co jest "naprawdę", a co tylko mi się wydaje. Teraz po prostu żyję. Nadal wspominam, marzę, ale w całkiem inny sposób, bo nie ma to prowadzić do żadnych zmian, tylko do rozkoszowania się tym, co mam. A mam bardzo dużo - właściwie wszystko, czego mi potrzeba do szczęścia - ciepłe, kochające ramiona, w których chowam się, kiedy jest źle i piękne, mądre oczy, które każdego dnia starają się mnie zrozumieć, choć to nie jest łatwe. Mam Kogoś, z kim dzielę wszystko - radość, smutek, znudzenie, chwilowe załamania, niewielkie codzienne radości... Mam Kogoś, z kim chcę dzielić życie, Kogoś Kogo Kocham i kto kocha mnie.

A marzenia? Nadal są. Wspomnienia? Nadal nie potrafię i nie chcę się od nich uwolnić. Tyle tylko, że teraz już nie skupiam się na tym, czego mi brakuje, co straciłam... Teraz liczy się tylko to, co mam i co czuję w danym momencie. Bo wszystkie uczucia są prawdziwe, nawet te, które dotyczą rzeczy, których nie ma "naprawdę".

Taaaaak, teraz po prostu żyję :)


Komentuj(1)


• godz: 21:59 data: 2008.10.11

Od nowa


Po raz kolejny siedziała w pociągu...
Myślami była już na miejscu... Widziała swój pokój w akademiku i zastanawiała się, jak sprawić, by "zaczął żyć". Z niechęcią myślała o tych pustych ścianach, o brzydkich, drewnianych szafach... Nie lubiła go... Dwa tygodnie, a jeszcze się nie przyzwyczaiła, nadal nie czuje się tam u siebie...

Czy ja kiedykolwiek znajdę miejsce, które z czystym sumieniem będę mogła nazywać domem? Czy poczuję się w końcu "u siebie"? Dlaczego to wszystko jest takie trudne? Miało być nowe, piękne życie, ale póki co jest po prostu obce... Ech... Będzie dobrze, w końcu będzie dobrze - musisz w to uwierzyć głupia!!!

Kiedyś tak strasznie chciała się "wyrwać" z domu... Tak bardzo pragnęła zmienić swoje życie, a teraz? Teraz łzy cisną się jej do oczu, teraz już się pogubiła... Za dużo obcości, za dużo samotności, za dużo pustki...

Ale mimo wszystko na twarzy ma uśmiech, bo wie, że pomimo tego wszystkiego jednak nie jest sama. Że jest Ktoś, Kto tam na nią czeka... Kto sprawi, że to nowe życie, pomimo wszystkich trudności naprawdę będzie piękne :) :* :** :***


Komentuj(4)


• godz: 15:26 data: 2008.02.21

Podróż


    Siedziała w pociągu z głową przytuloną do szyby. Co za nią widziała? Nad tym możnaby się długo zastanawiać. Bezpośrednio za szybą nie było nic prócz ciemności, na szybie widziała sylwetki pań, które jechały w jej przedziale, a poza tym... A poza tym widziała masę innych obrazów - migawki z wyjazdu... Te dobre i troszkę mniej dobre chwile, te twarze, te miejsca. Widziała też to, co zastanie w domu po przyjeździe - reakcję matki, uśmiech ojca, któremu miała zamiar opowiedzieć to i owo, a także całe rodzeństwo - ich pytania, uwagi...
    Można powiedzieć, że przeszłość, teraźniejszość i przyszłość przeżywała w swojej głowie niemalże równocześnie... Jakby nakładały się na siebie równoległe światy...

- To dziwne - myślała. - Ja myślę o tylu rzeczach na raz, uśmiecham się i smucę na zmianę, a twarze tych kobiet są takie... bezuczuciowe, jakby nie było w nich żadnych emocji. Rysy... jakby kamienne, ruchów prawie nie ma... Czy możliwe jest, by życie było na tyle trudne, monotonne, nudne czy smutne, by z twarzy mogły zniknąć jakiekolwiek emocje? By zamieniła się ona w kamień?...


Komentuj(3)


• godz: 18:06 data: 2008.01.7

:D :D :D :* :** :*** :D :D :D


Czasem chciałoby się tyyyyyyyyyyyyle powiedzieć... Tylko dlaczego wtedy nigdy nie potrafię znaleźć odpowiednich słów???

Może właśnie chodzi o to, że nie trzeba nic mówić. Że wystarczy zamknąć oczy i wszystko jasne - oczy, usta, zapach, obecność...



Nareszcie znowu niebiesko


Komentuj(2)


• godz: 14:52 data: 2007.11.5

"Życie - nie teatr, to bez prób premiera..."


... a ja jestem nędzną aktoreczką, której momentami wydawało się, że dostała główną rolę w tej sztuce. Miotałam się po "scenie" i pozwalałam trwać złudzeniu wielkości. Ale to nie mogło trwać w nieskończoność. Przychodzą dni i sytuacje, w których zdajemy sobie sprawę z tego, że przeceniamy swoją pozycję, że sami siebie oszukujemy... Nikt nie jest niezastąpiony, a tymbardziej licha komediantka, która wbiła sobie do głowy, że jest gwiazdą...

A tak w zasadzie to po co to wszystko?? Po co to całe zamieszanie?? Co mi z tego przyjdzie?? Dokąd ja dojdę?? Dokąd chcę dojść?? Co osiągnąć?? Co znaleźć?? - właśnie: czego szukam w życiu?? Wielu ludzi bez wahania odpowiedziałoby, że szczęścia, a ja?? Ja nie chcę szczęścia, tylko spokoju, stabilizacji, złudzenia bezpieczeństwa, tylko... Po co znowu sama siebie mam oszukiwać??



Uprzedzam pytania - w zasadzie nic się nie stało. To tylko takie luźne spostrzeżenia odnośnie życia... mojego życia albo życia w ogóle... Jeszcze nie wiem ;PP


Komentuj(7)


• godz: 22:10 data: 2007.11.1

Refleksyjnie...


Zastanawiam się, jak wiele rzeczy w życiu przegapiłam... Wczoraj spojrzałam na drzewa na moim podwórku i nagle spostrzegłam, że są już prawie całkowicie pozbawione liści. Kiedy to się stało? Przecież tak niedawno patrzyłam na te złociste liście, rozkoszowałam się ich pięknem, cieszyłam barwą, a teraz wszystkie leżą na ziemi i już nie ma pięknego, złotego dywanu, jest brunatna kupa mokrych, smutnych liści, po szybach płyną krople deszczu... Łzy cisną się do oczu...

Tylu rzeczy nie zauważamy, przechodzimy koło nich obojętnie, a pewnego dnia okazuje się, że są już całkiem inne. Nie takie, jakie zapamiętaliśmy... Tak, wiem, wszystko się zmienia, wszystko przemija... Tak samo jest z ludźmi - jednego dnia są obok Ciebie i nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, ile dla Ciebie znaczą, a pewnego dnia po prostu odchodzą... I nawet jeśli nie na zawsze, to wspólne drogi się rozchodzą, więzy, które Was łączą rozluźniają się, a pewnego dnia mogą całkowicie się rozwiązać. Końce "liny" będą szamotać się na wietrze i związanie ich może okazać się niemożliwe... Dlaczego tak jest?? Dlaczego ludzie, którzy pojawiają się na naszej drodze muszą zmikać?? Wielu ludzi powiedziałoby: "Taka jest normalna kolej rzeczy - coś lub ktoś jest, by pewnego dnia zniknąć", ale ja nie chcę się z tym godzić... Nie chcę przywiązywać się do ludzi po to, by potem cierpieć przy ich stracie... Nie rozumiałam tego, nie rozumiem i nie zrozumiem, bo po prostu nie chcę...

Melancholijny nastrój, melancholijne piosenki, a teraz właśnie ta chodzi mi po głowie:
"Gdy nie można mocą żadną
Wykrzyczanych cofnąć słów
Czy w milczeniu białych haniebnych flag
Zejść z barykady
Czy podobnym być do skały
Posypując solą ból
Jak posąg pychy samotnie stać
Gdy ktoś kto mi jest światełkiem
Zgaśnie nagle w biały dzień
Gdy na drodze za zakrętem
Przeznaczenie spotka mnie
Czy w bezsilnej złości łykając żal
Dać się powalić
Czy się każdą chwilą bawić
Aż do końca wierząc że
Los inny mi pisany jest "
                                       Perfekt "Niepokonani"

Tak - wiele słów padło w nieodpowiednich momentach lub nieodpowiednim tonem, a cofnąć tego się nie da - trzeba się pogodzić i żyć dalej, tylko... Ja mam tę swoja dziwną tendencję do "rozdrapywania ran", "posypywania ich solą" - boli... Tylko ja nie chcę się uwolnić od tego bólu, chcę pamiętać swoje błędy, chcę pamiętać wszystko. Nie umiem zapomnieć i "carpediemować". Nie potrafię "bawić się życiem" i wierzyć, że będzie dobrze... Chcę, żeby to "dobrze" nie było tylko "zabawą", a stanem realnym, wypracowanym...


Za dużo myśli, za dużo emocji, po prostu za dużo... Więc lepiej skończyć pisać, bo długość notki i tak jest już nadprogramowa...


Komentuj(5)




Księga Gości

O mnie



Archiwum

2010
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2009
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2008
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2007
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2006
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2005
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec


Linki

Tunio
- kolejna ciekawa osoba :)

Ewelka
- osóbka bardzo miła :)

Żółwik
- osóbka wyjątkowa, a blog??? Co tu dużo mówić?!... tak samo!!! zresztą sami oceńcie...

Młoda
- kolorowe kredki, specyficzny charakter notek... Po co pisać więcej??

Kami
- blog zapracowanej osóbki

Beatkaaa
- sami zobaczcie, co Wam opowie...

Jastrząb
- reklamować nie będę, bo jemu to niepotrzebne ;)

Szczęście jest blisko
- jest napewno, ale trudno je dostrzec, prawda???

5we3t
- my "sweet" sister...

Radyjko :* :** :***
- blog jak blog, ale właściciel... mlau ;) :* :** :***




Ciekawe stronki

Stronka z ciekawymi opowiadankami i innymi pożytecznymi rzeczami

Forum Lednica

BiteFight

Travian







Made by Lilunia